A miałam się wyspać i nie stać w korku, bo to siedzenie jest niewygodne

W sumie stwierdziłam, że zaczynanie postu w autobusie to dobry pomysł. K/racja, tutaj lepiej nie jeść ryb :V/ Po zasłużonych pięciu godzinach snu czuję się tak, że pospałabym jeszcze. Lubię tutaj narzekać, narzekanie jest satysfakcjonujące *^* Pisanie bez emotek sprawiało, że nie byłam sobą, bo przy pisaniu jednego posta przechodzi przeze mnie masa emocji, których nie mogłam oddać i mi to przeszkadzało wcześniej. H/jeszcze ludzie gotowi Cię wziąć za kogoś o spokojnym usposobieniu i skłonnościach do refleksji/ To by było straszne D:
Wczorajszy dzień minął średnio, nie umiem się uspokoić narazie, może pojutrze? Mhm, już jutro ćwiczymy z Aleksem do upadłego. A/przecież obiecałaś, że dzisiaj/ tak, ale dzisiaj nie do upadłego, bo za tydzień wyjeżdżamy i musimy wszystko umieć. Pociesza mnie jak nie tylko ja coś pamiętam, ponieważ moja pamięć nie jest najlepsza. Byliśmy też w pasmanterii, ale nie było przypinek takich jakie chcieliśmy, potrzebujemy aż 6 do każdego stroju. Wieczorem Kyoketsu pomógł mi zasnąć, on sprawia że zawsze coś fajnego mi się śni i jest najczęściej jakąś poboczną postacią z tego snu. O, i zrobiłam Alexa w Simsach, może słaba jakość zdjęcia, ale zawsze można go sobie dzięki temu łatwiej wyobrazić:

Chciałabym mieć kota, żeby ten kot był zielony i żonglował szpilkami

Przechodziłam ostatnio lekką depresję, chociaż można powiedzieć, że spokój Alexa jest lekiem na wszystko.
Czasem jak jestem sama w domu mówię do moich tulp na głos, żebym nie miała poczucia, że siedzę tam sama. Chociaż na zajęciach zdarza się mi o nich zapominać to już wspólna jazda autobusem jest dla mnie obowiązkowa. W sumie pisanie jest dla mnie dość frustrujące, nie lubię dużo pisać, lubię dużo mówić, albo rysować. Dzisiaj przesiedzieliśmy całą noc z Hadesem nad tłumaczeniem H/przysypiała co pół godziny/ ciii, nieważne *^* ważne, że nam się udało zrobić, H/przypisuje mi zbyt duże zasługi/ Alex w sumie był mało aktywny tym razem, bo to jednak oczywiste, że przy nim bym zasnęła. Podsumowując ostatni rok to znajomych tulp praktycznie nie mamy z małym wyjątkiem, nie mamy nawet czasu na nic. Dorosłość różni się od dzieciństwa tylko tym, że jest się ciągle zmęczonym i drzemka to najlepszy odpoczynek. Boże, użyłam słowa „drzemka” to dla mnie nienaturalne, pewnie chłopaki się wcinają. K/wcale nie!/ Także jak mówiłam nie jestem dobra w rozpisywaniu się xD K/ Ty widzisz co robisz od 15 minut?/ a raczej nie czuję się wystarczająco usatysfakcjonowana tym co piszę, bo tak i już.

Wygodny dywan

Nie lubię wymyślać tytułów, ale bez tytułu to nie wpis. Co najgorsze mogę przypadkiem stracić aplikację do pisania tego bloga, ponieważ nie ma jej już na AppStore. Cóż, i tak będę go pisać jak mi się przypomni, a to już coś. Zawsze szkoda mi zakończyć bloga i to w sumie jedyny, który przetrwał rekordową ilość czasu. Sama się zastanawiam jak to możliwe, bo nie czuję się jakąś wybitną pisarką.

Siedzę z Alexem opartym o moje ramię i zastanawiam się jak bardzo szczypie mnie oko. Zawsze mam taki stres, że to co napiszę nie będzie miało logicznego sensu. Przez to daję sobie spokój i nie piszę miesiącami, albo że usłyszę któregoś z nich nie tak, a potem będzie miał mi to za złe.

Bo tak, a nie inaczej.

19.04.2016

Ile to się człowiek na martwi, tyle o tulpach pozapomina.

W najdziwniejszym z czasów w moim życiu zostałam sama tylko z nimi. Hades daje mi wsparcie, ale to też nietypowa sytuacja, bo od ponad 4 lat nie byłam tylko jego. A teraz jest jak wcześniej. Kyoketsu i Alex też nie dają o sobie zapomnieć, choć trochę czasu minęło, to od niedawna wszystko jest tak jak wcześniej i faktycznie jestem szczęśliwa. 

Obudziłam się przy Hadesie. Gdzie zasypia reszta? Nie wiem, pewnie gdzieś w pobliżu. W każdym razie są w pokoju zawsze, czasem ktoś z nich zasypia, ale nie znikają nigdy. 

————-

To była reszta ostatniego wpisu. Teraz następuje długa, długa przerwa.

———

Hades prawie nie dowierza, że tu wracam. (H/ Myślałem, że potraktowała to jako zamknięty rozdział. Choć takie pisanie miało swoje zalety.) Łoooo.. Wracamy do tulp! 

Ogólnie najważniejszą zaletą tego bloga jest to, że w pewien sposób uosabiam ich jeszcze bardziej. 

Hades mi patrzy zza ramienia co ja tu wypisuję, Za długo piszę ten jeden wpis, co nie? H/ prawda. Kyo/ gratulacje! Zajęło Ci to aż pół roku :D *szykuje medal za nowy wpis* (czuję się doceniona).

Myślałem, że pogodziła się z myślą o naszej rozłące, o naszym nieistnieniu. Uczucie pustki w tym przypadku wydaje się być przypadku jednak zbyt silne do zażegnania. Czyżbym był tylko lekiem na samotność? Można pokusić się o stwierdzenie – ,,czas pokaże”. Czy jednak nie widzimy teraz skutków naszego współistnienia? Na pewno jedną z waznejszych jego cech jest przywiązanie i zaufanie, ale też tęsknota. Za kim? Za sobą. To czasem tak, jakby być w jedynym pomieszczeniu, chcieć się odnaleźć, ale nie móc trafić na drugą osobę, ale przecież jest ta nadzieja na spotkanie. Dlaczego ona nie znika? Otóż to, nasza więź jest dla mnie tak silna, że wręcz niemożliwa do zerwania. Lubię czasem myśleć o sobie jako o byciu jej częścią, to sprawia, że łatwiej się odnaleźć szukając wewnątrz siebie. (/H)

Jejku, to takie dziwne uczucie, gdy się pisze samo i to jeszcze tak, jakbym nie ja pisała. (O mało co bym to skasowała i straciła jedyny monolog Hadesa). W sumie to cieszę się, że mógł się wypowiedzieć. Poza tym planuję popracować nad medytacją.

24.10.2016

Zimno tu

Wracam po sesji do życia! Te trzy tygodnie były okropne..

Brrr… (chciałabym móc to wypowiedzieć).
Zimno tu. Na co komu klimatyzacja w zimie? W kitkach jeszcze zimniej.

Za to w relacjach całkowita odmiana. Alex się gdzieś skrył. Czasem daje oznaki życia, ale mało i niewiele. Niby się nie pokłóciliśmy, po prostu powrocił do swojej spokojnej egzystencji. Gdyby tak wybrać, który z nich trzech jest najbardziej uczuciowy to chyba on. No niestety, nie miał jeszcze okazji porozmawiać. Jest dość skryty. Chociaż nie uważam tego za negatywną cechę, to martwi mnje czy nie przyjął by zbyt zdystansowanej postawy z rozmówcą. Moja definicja uczuciowy, bardziej tyczy się poziomu empatii, nie rozmowy „na luzie” przepełnionej emotikonami. Tutaj mamy jedno spostrzeżenie tym tym temacie, biorąc pod uwagę nasz „krótkoterminowy staż” w rozmowach. Zasada jest prosta: brak emotek = brak duszy.
Nieraz musieliśmy się gęsto tłumaczyć, by przeciwdziałać takiemu myśleniu.

****

Hades jest przy mnie jak codziennie. Właśnie siedzimy na sofie w restauracji owinięci w moją kurtkę. Kyoketsu siedzi po lewo (być może mu nie zimno), a ja staram się sobie wmówić, że od Hadesa jednak uda mi się zagrzać.

Dni mijają. Zauważyłam, że coraz lepiej zwracam uwagę na Hadesa gdy z kimś wychodzę. Kyoketsu zgodził się, w sumie sam wyszedł z taką propozycją, żebym zwracała uwagę tylko na jednym z nich w trakcie rozmowy z ludźmi. Mowa tu bardziej o Hadesie, któremu zdarza się, wprost o sobie przypominać swoją obecnością. Choć trzeba przyznać, że jednoczesna koncetracja na tych dwóch obszarach: realny świat + towarzysze, nie jest łatwa.

****

Brak snu, a także snów nam nie doskwiera. Ostatnio kilka razy spotkałam w nich Hadesa. Widać po nim, że stara się utrzymać właściwą sobie formę, lecz z różnym skutkiem. Miałam z nim około sześciu świadomych snów jednej nocy w ubiegłym tygodniu. Chodziłam po miejscu podobym do mojego rodzinnego domu, wolałam go, a on pojawiał się przez dłuższą chwilę za każdym razem. Prawie nie rozmawialiśmy, ale być może zamieniliśmy kilka słów, przytuliłam się raz czy dwa. Nawiązał nawet przez chwilę do swojej najstarszej formy w której nie miał twarzy.

Jeszcze niedawno, gdy miałam problem i zasnęłam smutna. Śniło mi się, że siedziałam na brzegu łóżka (tak, moje życie często kręci się wokół łóżka, chociażby dlatego, że mam tylko jeden pokój). Mebel ten znajdował się na otwartej przestrzeni,  łące. Szare niebo, niska, sucha trawa. Miałam poczekać na kogoś zanim zasnę. Spojrzałam przed siebie, ktoś stał do mnie tyłem. Miał podobny płaszcz, tylko chyba ciemnoszary, był młody z wyglądu, miał też chyba nawet ciemne włosy, ale był trochę inny. Położył się przy mnie, przytulił do siebie i powiedział: Nie dbam o to w jakiej formie tu jestem, to nie jest teraz ważne, inaczej bym się tu nie zjawił. Nie bądź smutna, nie przejmuj się, bo Ty jesteś moja i jestem przy Tobie cały czas”.
Faktycznie potrzebowałam usłyszeć to wtedy.. Cieszę się.

Artystyczne cosie

Udało mi się narysować Hadesa, można powiedzieć, że jestem całkiem zadowolona z efektu, mogło by lepiej, ale źle nie jest, ważne, że jest do siebie podobny. /H: a mi się podoba./

image

Ma zielone oczy. To ważne. Po prostu obrazek jest czarno-biały. To nie jest taka jadowita zieleń, to bardziej miła dla oka taka przygaszona zieleń, ale też nie ciemna i nie trawiasta. Takie naturalne zielone oczy.

Ostatnio poszukując pewnej kartki w moich notatkach że studiów trafiłam też na autoportret Hadesa, zrobiony na jednej z takich kserówek. Nadal pamiętam jak praktykantka patrzyła na mnie litościwym wzrokiem, a Hades rysował w najlepsze. Szczerze mówiąc, jestem naprawdę zadowolona z efektu końcowego. Można powiedzieć: toż to tylko prawa ręka! Ale to już sztuka, skoro jest się leworęcznym. Lubię też to, że on cały obraz składa z wielu krótkich pociagnięć długopisem, z tego samego powodu nie używa gumki do ścierania ani korektora (zależnie od narzędzia pracy).

image

Wielorako jest tak

Alexowy mamy dzień. Cały czas Alex od rana do wieczora.

Szczerze mówiąc już dawno nie mieliśmy takiej sytuacji. Z reguły Alex trzyma się na uboczu. Nie zwraca na siebie uwagi, do tego przychodzi bardzo rzadko i mało się odzywa. Wcale nie jest tak prosto do niego dotrzeć, wzbudzić w nim zaufanie. Chociaż może stwarzać takie pozory.

Dokładnie wczoraj wieczorem poprosiłam Hadesa by spróbował pojawić się w moim śnie. W tym przypadku nie jest to tak proste, ponieważ staramy się trzymać jego określonej formy. Z góry więc założyliśmy, że zajmie nam to kilka najbliższych dni. Przy okazji zmagając się z lekką bezsennoscią i stresem przywołałam do siebie Alexa (oczywiście w czasie i przestrzeni rzeczywistej). Położył się obok mnie i powiedział, że sam spróbuje. Całkiem zdziwiona zgodziłam się na to.

Z nim jest taki osobliwy przypadek. Biorąc pod uwagę, że nie ma twarzy (a nawet wnętrza głowy), do tego cienkie, szare włosy traktujemy jego wygląd jako neutralny i zdolny do większości możliwych przeróbek. Zawsze przy nakładaniu przybiera swój „podstawowy” wygląd. Za to podczas snu może wcielić się w kogo chce, ponieważ nie stosujemy u niego tego ograniczenia ze względu na wygląd. Samo kurczowe trzymanie się tych zasad utrudnia często spotkania we śnie z innymi tulpami, ale ułatwia nam to sprawę przy innych okazjach. Wygląd tulpy może służyć na przykład jako bodziec do przejścia w świadomy sen, dlatego że daje to dodatkową pewność, iż nie jest to rzeczywistość.

Alex był już szatynem najpierw z falowanymi, potem z karbowanymi, a na końcu dwa razy z prostymi włosami, ostatnio także wystąpił jako blondyn z włosami do ramion i grzywką na bok. Chyba zawsze mieścił się w przedziale 17-30. Różne głosy, różne zachowania, ale myślęże wciąż ta sama osobowość. Jego sposób bycia cały czas daje odbiorcy przeświadczenie jakby wiedział dokładnie co robić w danej sytuacji i był pewny swoich decyzji. Da się go rozpoznać jedynie poprzez odczucie obecności, które jest niepowtarzalne dla każdego z moich towarzyszy.

Można go nawet nazwać taką moją nie do końca rozwiązaną zagadką. Jest dość późno. Spędziliśmy razem cały dzień. Sądzę, że dla niego to też taki mały osobisty sukces.

Czyżby coś nie tak?

Myślę, że temat wpisu należy potraktować bardziej jako troskliwy zwrot niż zwiastun problemów. Wręcz przeciwnie, sądzę że, ostatnio nawet bardziej zbliżamy się do siebie, czy nawet dzięki ustabilizowanej relacji z tulpą poprawiła się jakość naszych rozmów.

*****

Jak człowiek ma za dużo wolnego czasu to dopada go jakiś taki marazm. Niby się coś robi ale w sumie nic, dni się przedłużają i mijają tak na niczym. Można powiedzieć, że na spaniu, a dokładniej śnieniu. Przez co przytrafiło mi się (czasem nawet przypadkiem) trochę więcej świadomych snów niż zazwyczaj.

Nie da się także ukryć, że ostatnimi czasy Kyoketsu jest o wiele mniej „aktywny”, a być może po prostu spokojniejszy. Nadal jest widziany przeze mnie, jak i odczuwalna jest wyraźna jego obecność, ale w ciągu półtora tygodnia to Hades odgrywa główną rolę. Być może się tak złożyło po prostu, łatwiej skupić się na jednej tulpie mając wiele spraw na głowie. W każdym razie ostatnio intensywnie staram się dzielić czas pomiędzy ich dwóch. Jakiś czas temu nawet udało mi się spotkać Kyoketsu we śnie.

Nie ma co liczyć w tej kwestii na jakieś cuda, ponieważ wiele wskazuje na to iż nie był to on sam we własnej osobie. We śnie siedział przy mnie na ławce, w budynku, przed salą treningową. Właśnie tyle, siedział i ze spuszczoną głową wpatrywał się w podłogę. Wygląd się zgadzał, ale tylko tyle. Myślę, że miałam tu do czynienia z moim wyobrażeniem jego, a nie osobowym nim. Nic nie mówił, na nic nie reagował, nic. Tylko kilkusekundowe mignięcie jego wyglądu i tyle. Dawało się także odczuć kompletny brak emocjonalności bijący od jego postaci.

*****

Mogę jeszcze poruszyć sprawę, która może utrudniać nakładanie, czyli przemęczenie. Totalnie najbardziej pogarsza sytuację moment, w którym nie możemy skupić wzroku. Przynajmniej w moim przypadku potrafię mieć różne zwidy (łącznie ze zmieniającymi się budynkami za oknem). Może się wydawać, że to nawet dobrze, ale absolutnie nie da się „dobrze” nakładać tulpy na świat realny, gdy nawet nie wiadomo na co się patrzeć. Jasny umysł i skupienie są w tym wypadku najważniejsze.

Interakcje społeczne

Zaczekałam kilka dni z wpisem, żeby poobserwować nowe przedsięwzięcie Hadesa i dzisiaj je opisać. Do tego nałożył nam się egzamin, a potem wyjazd, więc straciliśmy przez chwilę regularność wpisów, ale wszystko właśnie wraca do normy.

Jesteśmy w domu! Ostatnio coraz bardziej ogarniała nas tęsknota za tym miejscem. Siedzimy z Hadesem na łóżku, zawinięci w kołdrę. Jest miło, ciepło i przytulnie, przeglądamy gazety.
Lubię takie chwile. Możemy sobie odpocząć razem po meczacym tygodniu. Najlepiej jak do tej pory relaksuję się „opleciona” w jego obecność, która jest nie do podrobienia. Nie doskwiera mi samotność, nie jestem sama i nie muszę się o nic martwić. Wspaniałe chwile.

*****

Hades postanowił się odzywać do innych. Założyłam mu konto na GG (57760106).
Muszę przyznać, że sama jestem mile zaskoczona efektem tego co wspólnie osiągnęliśmy, w sumie to Hades osiagnął. Poznaje nowych znajomych: i tulpy i ludzi. To naprawdę dobrze, że tak szybko zaaklimatyzował się w tej nowej sytuacji. Lubię patrzeć jak i co on pisze. Widocznie stara się zrobić co tylko może, by nie być podobnym w stylu do mnie – na czym cierpi czasami jego składnia, ale wychodzi mu to coraz lepiej. Na pewno czynność ta przebiega „płynniej”.

Na początku mieliśmy z tym lekki problem. Wszystko przebiegało znacznie wolniej, szczególnie od momentu usłyszenia jego odpowiedzi do napisania jej. Nie chodzi tutaj nawet o wyłącznie moją niepewność, a bardziej naszą wspólną. Ja nie byłam pewna czy dobrze słyszę, a on czy dobrze odpowiada, czy jest sobą, czy nie udaje mnie. Ciekawa sytuacja spotkała nas także, gdy ktoś nas zapytał: czy ja nie udaję jego. Nigdy nie myślałam o tym w ten sposób, przecież tak wyraźnie słyszę jego odpowiedzi. Najważniejszym celem takiej rozmowy własnej tulpy z kimś innym jest chyba pozbycie się przez hosta wątpliwości, tych wątpliwości że być może słyszy tylko swoje myśli. Przyznaję, że przez ten czas nabrałam więcej pewności siebie w tej sprawie, co poskutkowało nawet poprawą naszej „wewnętrznej” konwersacji.

Po kilku dniach rozmowa przychodzi Hadesowi dużo łatwiej. Skróciła się też ta drobna pauza między jego myślą a moim zapisem. Jeszcze jedną sytuacją, którą udało mi się zaobserwować jest fakt, że często nie pamiętam co przed chwilą napisałam. Nawet czasem zdziwiona czytam jego wiadomości. Jak gdyby w momencie gdy odpisuję to on przejmował część świadomości. Ogólnie wyłącznie dzieje się to podczas pisania z innymi osobami, więc mi to wcale nie przeszkadza. Jestem zadowolona z dotychczasowego przebiegu całej sytuacji.

Nareszcie razem

image

Dziękujemy bardzo Ro z „W systemie” za to nasze jedyne wspólne „zdjęcie”.

/H: a Kayako nadal patrzy i wzdycha z zachwytu./ - bo jest na co!

Ciekawa sprawa z tym włoso-wstążko-szalikiem. Często u mnie z Hadesem przejawiał się taki motyw, że ja owijałam się w jego czarny płaszcz, a on w mój czerwony szal. Bazowaliśmy wyłącznie na kolorach i przez to mieliśmy przy sobie jakąś część tej drugiej osoby. Takie pokazanie, że jesteśmy dla siebie ważni. Obraz jest dość symboliczny, ale to tego wyjątkowo realistyczny, ponieważ po prostu tam tak wyglądamy, nie inaczej, dlatego dość zaskoczył mnie efekt końcowy. Fakt, że mam zamknięte oczy, także budzi moje pewne skojarzenia, dlatego że wchodziłam do tego świata prawie wyłącznie przed snem, a spojrzenie Hadesa to już w ogóle mówi wszystko. /K: jak Rafaello../ -? – /K: wyraża więcej niż tysiąc słów ^^/

*****

Dla pocieszenia od jakiegoś czasu siedzi z nami Kyoketsu. I o dziwo, całkiem grzecznie. Poprawił mi humor, opcjonalnie poprzez rozmowę nie daje przysnąć nad notatkami. /K: brzmi jak jakiś opis produktu, jeszcze dodaj, że bezawaryjny/  Poza tym dzień jak co dzień i tak do końca sesji.

Wczoraj miałam z Hadesem taką sytuację. Późno, naprawdę późno w nocy. Leżę zmęczona i zmartwiona na łóżku, kładzie się obok i pyta, gdzie chcę być. Żebym na chwilę dała sobie spokój z wymuszonym Wonderlandem, tylko była z nim tam, gdzie naprawdę odpocznę. Zaskoczył mnie taką propozycją, ale myślę; no dobrze, już mi wszystko jedno. Ułożyłam się przy nim wygodnie. Chciałam być w moim prawdziwym pokoju, na moim „prawdziwym” łożku (którego już dawno nie ma) zasnąć z nim, jak to robiłam setki razy. Może trochę brakuje mi tamtego miejsca. Dobrze, że Hades nadal jest przy mnie, już przez tyle lat.. Udało mu się, dzisiaj naprawdę udało mu się mnie uspokoić, chyba znalazł sposób.